poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Dundzia, Panek i przyjaciele.

Wyobraźcie sobie dom, w którym telefon służy wyłącznie do tego, by porozmawiać. Komputera nie ma, tabletu brak, a inne elektroniczne urządzenia też nie są znane. Koszmar? Dla jednych pewnie tak, dla innych jest to sytuacja do zniesienia, a prawdopodobnie znajdą się i tacy, którzy nazwą takie życie sielanką.
Dla tych ostatnich mam dobrą wiadomość, tak jest w domu "Pod Dębami". Może i nie mają wszystkich wspomnianych urządzeń, ale gdyby nawet je posiadali, to ich codzienne życie toczy się głównie wokół zwierząt i to im poświęcają najwięcej czasu. I w tym momencie, zwolenników tej sielanki pewnie przybędzie.

W domu "Pod Dębami" mieszka weterynarz z rodziną. Dzieci Jędrek i Ania, wychowują się wśród zwierząt. Znów dla niektórych osób może być to największa radość. Pieski, kotki mniejsze i większe, drób domowy to całkiem normalna sprawa, dzika świnka jest od jakiegoś czasu w modzie
i w gospodarstwach można często taką spotkać, ale już wychowywanie bociana, kawki czy małej wiewiórki, zrobi na wielu wrażenie. Dodam, że wyraz "wychowywanie", w przypadku bociana, oznacza czas od wykluwania się z jajka, wysiadywanego wcześniej "gościnnie" przez domową indyczkę.
Wszystkie zwierzęta mają oczywiście swoje imiona. Każdy mały mieszkaniec ma swoje preferencje żywieniowe i ulubione zabawy. A przyjaźnie zawarte pomiędzy zwierzakami są niejednokrotnie zaskakujące. Mały kot, który wraz ze szczeniakiem śpi w jednym koszyku  - normalne, zdarza się,
ale jeśli dodać informację, że pierwszym posiadaczem i stałym mieszkańcem tego koszyka
jest młody bociek, to już zrobi wrażenie. Cała trójka świetnie się rozumie i nie robi sobie przykrości ani złośliwości. 

Nadmienię oczywiście, że autorka umiejętnie wplotła w całą historię, rozmowy zwierząt ujęte
w zabawne dialogi. Kiedy wzajemnie się przekomarzają przy zabawie, podczas swoich przygód
albo wołają na pomoc, gdy dzieje się coś złego, zapominamy chwilami, że bohaterami są kot, pies,
czy bocian. Tutaj muszę wspomnieć o niesłychanej przygodzie małego kotka, który uciekając przed agresywnym obcym psem utknął na drzewie. Sposób, w jaki się stamtąd wydostał, można na pewno nazwać spektakularnym. Leciał bowiem na grzbiecie swego obrońcy i przyjaciela - boćka Panka. Niesamowity widok, nawet dla mieszkańców domu "Pod Dębami", przyzwyczajonych przecież
do niezwykłych zachowań swoich pupili.
Jest też historia o złodzieju kosztowności, a kto się nim okazuje, przeczytajcie, bo to zaskakujący
i zadziwiający bohater.

Życie w tym domu, w ogóle obfituje w niecodzienne przygody, ale i mieszkańcy nie są zwyczajni. Tata weterynarz udziela pomocy zwierzętom, mama również lubi ich  towarzystwo, w związku
z czym, pozwala na wiele i wybacza różne domowe katastrofy z udziałem niesfornych zwierzaków.
Dzieci dzielą swój czas na obowiązki domowe i zabawę. Jakże miło poczytać o rozrywkach typu pójście na grzyby do pobliskiego lasu albo wyjazd do cioci i wujka, mieszkających w pobliskiej leśniczówce. 
Ta książka to pochwała życia w zgodzie z naturą, wśród przyrody (szkoda, że nie pojawia się więcej ilustracji, bo byłoby co oglądać...). Przykłady na rozwijanie w sobie niesamowitej empatii wobec zwierząt. Dzieci, zajmujące się małymi podopiecznym, czerpią z tych obowiązków radość. Wiedzą, że zwierzę nie jest zabawką, ale żywym stworzeniem, które ma swoje odczucia i choć jego obecność dostarcza wielu pomysłów i okazji do zabawy, to należy o nie dbać i wciąż je pilnować. 
Wrażliwość na krzywdę zwierząt i poczucia odpowiedzialności za nie, doskonale pokazały przykłady, kiedy mała świnka, czy piesek, a nawet młodziutka wiewiórka, nie chciały nic jeść, będąc uwięzione, w obcym sobie miejscu. Gdyby pomoc nie nadeszła na czas, zwierzęta prawdopodobnie zagłodziłyby się i nie przeżyłyby w tej trudnej dla siebie sytuacji. Tę wrażliwość dopełnia scena, kiedy mała Ania płacze na samą myśl, że któremuś zwierzakowi dzieje się coś złego. Łzy pojawiają się kilka razy
i nawet jej starszy brat w niektórych sytuacjach wcale się ich nie wstydzi.

Wiem, że nie każdy może zamieszkać w domu "Pod Dębami", nie każdy też chciałby żyć w taki sposób, ale czytając opowieści, jak "Dundzia, Panek i przyjaciele", warto chociaż wyobrazić sobie ten wewnętrzny spokój i radość z przebywania wśród przyjaciół-zwierząt.
W domu, gdzie zasady porządku i ładu są naginane do małych mieszkańców, ale ich obecność wierność i przyjaźń rekompensują wszystkie niedogodności, a wychowywanie dzieci w takich warunkach zaowocuje w przyszłości wieloma pozytywnymi skutkami. 
Zachęcam, by zamieszkać w takim domu wśród przyrody i zwierząt, chociaż podczas wakacji, albo przynajmniej weekendu co jakiś czas, Z pewnością dzieci nabiorą wspaniałych przyzwyczajeń i przy okazji radośnie i przyjemnie spędzą czas. Byle zdążyć przed tym okresem, w którym świat wirtualny i daleki od natury, zabierze dziecku odruchy przyjaznych zachowań i zainteresowania światem zwierząt, Istot, które żyją wokół nas i z największą radością, chętnie obdarują nas swoją przyjaźnią
i wiernością.

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Dundzia, Panek i przyjaciele;Autor: Grażyna Strumiłło-Miłosz.  Wydawnictwo Dreams. Oprawa twarda. 102 strony.

sobota, 22 kwietnia 2017

Bajki o konikach

Powiedziałabym, że to nie są bajki, lecz opowiadania, bo akcja wszystkich historii toczy się w realnym świecie. Jedynie sny, które mieli bohaterowie naszej książki były mniej prawdopodobne, ale to przecież sny, maja prawo być abstrakcyjne.
Wraz z trójką rodzeństwa, przebywamy głównie w stadninie koni, prowadzonej przez ich wujka i ciocię. Są tam oczywiście różne konie, małe i duże, gniade i srokate. Dzieci przyjeżdżają tam i pomagają przy pielęgnacji koni, na tyle, na ile oczywiście potrafią. Poza tym nauka jazdy i zabawa i ciekawostki o koniach. Widać, że dzieci lubią konie i nawet kiedy jest zima, ze śniegu i lodu tworzą figurę pięknego rumaka.
Dowiemy się z opowiadań, jak to było z koniem trojańskim. Poznamy również panią paleontolog i odnajdziemy ukryty przed laty skarb...wujka. A wujek odpowiada na pytania, dotyczące opieki nad końmi, o tym, jak pomaga weterynarz, jak długo żyją konie i też o tym, jak rośnie konik-dziecko.
W książce znajdziemy też wątek tolerancji i akceptacji dla dzieci, które urodziły się z zespołem Downa. Rodzeństwo przyjmuje nową koleżankę bardzo miło, przygotowują dla niej nawet specjalną niespodziankę. Hania oraz młodsze od niej bliźniaki dają piękny przykład, jak tworzyć przyjazne środowisko i przełamywać bariery, kiedy jedno z dzieci jest trochę inne od pozostałych.
Z opowiadań nauczymy się też oczywiście nazewnictwa, używanego w stadninie koni. Czym jest hipoterapia, jak nazywamy najszybszy bieg konia, jak wygląda koń kary albo co to jest zgrzebło.
Trzydzieści krótkich opowiadań, można czytać razem lub oddzielnie, bo bohaterowie i temat główny  jest jeden. Oczywiście, najbardziej spodoba się miłośnikom koni, ale dla wszystkich dzieci jest to okazja do zapoznania się z tymi pięknymi zwierzętami.

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Bajki o konikach; Autor: Elżbieta Safarzyńska; Wydawnictwo: SBM. Oprawa twarda. 64 strony.

piątek, 21 kwietnia 2017

Kosmosmerf (czyli o potędze przyjaźni) :)

Wszyscy wiemy, że smerfy mieszkają w małej wiosce. Znają się od dawna i wiedzą, co, kto i kiedy robi, jakie ma pasje, upodobania, marzenia i plany. Coś, jak w małym miasteczku, gdzie wszyscy o wszystkich, wszystko wiedzą ;)
W przypadku smerfów, ta wiedza o współmieszkańcach jest wykorzystana w wyjątkowo piękny sposób (szkoda, że w takich wspomnianych ludzkich osiedlach, nie jest podobnie...)
Smerfy bowiem, znając marzenie Kosmosmerfa, chcą pomóc w jego spełnieniu. Co więcej, robią to w tajemnicy, bo wykonanie pomysłu jest trudne i pracochłonne. Można powiedzieć, że Papa Smerf i jego podopieczni, prawie stają na głowie, by Kosmosmerf był szczęśliwy.
Przeczytajcie koniecznie, bo to przykład, jak ważni, wartościowi i niezwykle mili mogą być przyjaciele. Ci prawdziwi i niezawodni, jak smerfy! :)

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Kosmosmerf Wydawnictwo Egmont. Oprawa twarda. 24strony.

środa, 19 kwietnia 2017

Atlas Świata. Megakolorowanka edukacyjna z naklejkami.


Zdjęcie powyżej to jedynie fragment tej wielkiej i naprawdę wspaniałej zabawy.
Arkusz ma wymiary: 1,4 m szerokości na 1 m. wysokości.
Do wykonania naszej mapy potrzebujemy oczywiście kredki, a wydawca dodaje nam 73 naklejki (ludzie, pojazdy, zabytki, zwierzęta, roślinność...). Dla każdego małego człowieka będzie to niepowtarzalna okazja do wspólnej zabawy z rodzicami, rodzeństwem czy kolegami. Jest co robić!
Efektem będzie wykonana wielka mapa, którą można, na przykład udekorować ścianę w pokoju.
Przy takiej wspólnej pracy, nie tylko dobrze spędzimy czas z dzieckiem, ale i sam maluch nauczy się i pozna wiele nowych rzeczy. W łatwy sposób przyswoi wiedzę, którą w warunkach szkolnych nie zawsze łatwo zapamiętać.
A ile radości może sprawić planowanie wspólnej podróży w wybrane miejsce na świecie?!
Polecam i ponieważ nasza mapa jest świeżutko zakupiona, zaczynamy szukać odpowiedniego miejsca do pracy. Czeka nas kilka wspaniałych godzin zwiedzania świata..."palcem po mapie", ale zawsze to coś, na dobry początek :)

https://siedmiorog.pl/atlas-swiata-z-naklejkami.html

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Atlas Świata. Megakolorowanka edukacyjna z naklejkami; Wydawnictwo: Siedmioróg. Oprawa twarda. 

Arcybolek (duzy problem w małym dziecięcym świecie)

Przeczytane dotąd Poczytajki-Pomagajki już swoim tytułem dawały do zrozumienia, o czym będzie opowieść. Tym razem nie wiedzieliśmy.
Autorka nie tylko w tytule chciała zawoalować główny problem, ale i w treści nie pisze o nim zbyt bezpośrednio.
Arcybolek, wrażliwy i inteligentny chłopiec jest narratorem w tej historii. Poznajemy więc jego myśli i odczucia, w każdej sytuacji, którą przeżywa. A przeżywa mocno, choć koledzy, koleżanki i nauczyciele widzą w nim po prostu rozrabiakę i wygadanego chłopaka. I tylko z krótkich zdań, rozpoznajemy jego prawdziwy charakter.
Smutne, kiedy dzieci wiedzą, że u Arcybolka w domu nie ma pieniędzy, ale jest dużo butelek po wódce.
Smutne, kiedy syn boi się, że ojciec sprzeda jego wygraną w konkursie, żeby kupić alkohol.
Smutne, gdy wchodząc do czyjegoś mieszkania, Arcybolek myśli, że u niego tak ładnie nigdy nie było.
A najsmutniejsze jest, kiedy na rysunku wysłanym na konkurs, największym marzeniem Arcybolka okazuje się wspólna jazda na koniach z ukochanym ojcem...Tutaj, tylko zapłakać...

Tak, jak wspomniałam, cała treść umiejętnie przeplatana tymi wstawkami, zainteresuje czytelnika również historią o szkole, konkursie, złamanej ręce itp. Młodsze lub mniej uważnie słuchające/czytające dzieci mogą nawet nie dostrzec tego wątku, który jest głównym problemem. Co więcej, jeśli nie miały z czymś podobnym do czynienia w prawdziwym życiu, to trudno im pewnie nawet objąć temat alkoholizmu. Z tego powodu, to na pewno wielka radość. Niestety w otaczającej nas rzeczywistości problem istnieje. Może nie u nas, nie u sąsiada, kolegi, wujka czy znajomego, ale to się jednak dzieje.
Przeczytajcie i pomagajcie, jeśli tylko nadarzy się okazja...

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Arcybolek; Autor: Joanna Olech; Wydawnictwo: Muza. Oprawa twarda. 24 strony.

wtorek, 18 kwietnia 2017

Encyklopedia przedszkolaka

Zeszyty tworzące ten zestaw są świetną pomocą w nauce i okazją do zabawy dla wszystkich przedszkolaków. Na pewno wszystkich, bo tematyka jest bardzo zróżnicowana.
Do wyboru tematy dla chłopców i dziewczynek; pojazdy, dinozaury, sport, zwierzęta, wiosna, a nawet savoir-vive.
W każdym zeszycie znajdziemy 60 naklejek oraz mnóstwo, interesujących maluchy zadań. Kolorowanie, naklejanie, porównywanie obrazków i odnajdywanie różnic pomiędzy nimi. Łączenie elementów, labirynty, liczenie, łączenie kropek, a także uzupełnianie liter w wyrazach.
Różnorodność i zestaw wielu informacji. Dla fanów sportu są zadania, w których sprawdzą swoją wiedzę z ulubionych dziedzin. Mali miłośnicy przyrody dowiedzą się, które zwierzęta zapadają w sen zimowy, jakie pozostawiają ślady na śniegu, gdzie mieszkają i co jedzą. Jakie jest najszybsze, a jakie największe zwierzę na świecie. Jest też okazja, by poznać różne rodzaje samolotów i pojazdów drogowych oraz nazwy dinozaurów albo wiosennych kwiatów, a z zeszytu o dobrych manierach, nauczyć się poprawnie nakrywać stół.
Każdy zeszyt to 24strony świetnej zabawy i przy okazji nauki z różnych dziedzin.
Cały pakiet w bardzo przystępnej cenie, a przedszkolaki z pewnością przy takiej różnorodności zadań nie będą się nudzić.

https://siedmiorog.pl/encyklopedia-przedszkolaka-pakiet.html

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Encyklopedia przedszkolaka: Zwierzęta, Pojazdy, Dinozaury, Wiosna, Uprawiam sport, Savoir-vivre ; Wydawnictwo: Siedmioróg. Oprawa miękka. 24strony.

Urodzinowa ucieczka Marudy

Opowieść z wioski smerfów może nie jest bardzo wciągająca, ale ze względu na swoich bohaterów, zawsze warto poczytać.
Maruda jest charakterystyczną postacią wśród niebieskich stworków. Tym razem marudzi nawet w dniu swoich urodzin. Marudzi do tego stopnia, że aż rezygnuje z obchodów tej uroczystości i po angielsku wymyka się z wioski. Czeka go przygoda i nowi znajomi.
Walorem tej części są postacie duszka Gizmo i potwora z bagien. Wprowadzają świeżość do opowieści i sprawiają, że przygoda Marudy, może nie jest szczególnie interesująca, ale dzięki tym postaciom chce się poczytać i pooglądać, bo ilustrację nie ustępują niczym telewizyjnym obrazom, nawet jeśli się nie poruszają. :)

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Urodzinowa ucieczka Marudy Wydawnictwo Egmont. Oprawa twarda. 24strony.