sobota, 15 lipca 2017

Martusia chce mieć pieska


 
Martusię poznaliśmy jakiś czas temu. Ta mała dziewczynka jest bohaterką zestawów opowiadań. Tym razem trzy z nich.
W pierwszej opowieści Martusia marzy o posiadaniu małego pieska. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo prawie każde dziecko w pewnym momencie prosi o zwierzaka, ale...No właśnie!
Trochę nam się Martusia rozpędziła w spełnianiu tego marzenia. Rozpędziła i można powiedzieć uciekła do podstępu, który wprawdzie zakończył się dobrze, ale jednak nie był uczciwym zachowaniem. Nie jest to pozytywny przykład postępowania, ani wobec rodziców, ani wobec pieska (skrzynka na listy też nie jest odpowiednim legowiskiem dla psa). I czytając książkę, chyba lepiej wszystko to od razu swojemu dziecku wytłumaczyć.

W drugiej historii jest już zupełnie inaczej. Nie ma negatywnych zachowań, za to radosne wakacje na wsi, a tam piękna przyroda, mnóstwo różnorodnych zwierząt i oczywiście ukochany wujek. Martusie jest szczęśliwa i radosna. Opiekuje się małym szczeniaczkiem, jeździ na kucyku i pomaga wujkowi przy codziennych zajęciach w gospodarstwie.
"Martusia w cukierni"- opowieść, gdy nasza bohaterka samodzielnie kupuje ulubione ciastka, ale opowieść dotyczy raczej nieostrożności dziewczynki na ulicy. Na szczęście wszystko kończy się dobrze i babeczkowa uczta na chodniku staje się świetną zabawą, ale na przejściu dla pieszych trzeba uważać.

Podsumowując, Martusia aniołkiem nie jest. Popełnia błędy i robi czasem rzeczy, których nie powinna. Podejmuje ważne decyzje, nie pytając o zgodę rodziców. Bywa naburmuszona i nieposłuszna. Oczywiście nie zawsze, ale zdarza jej się i to w sytuacjach, których zupełnie nie powinna. Na przykład taki mały szczegół, wychwycony w treści. Czy wnusia powinna dąsać się na babcię, gdy ta przyjechała do niej w odwiedziny, ale bez ulubionego sernika lub szarlotki? Czy sama babcia to za mało, by się ucieszyć? Hmmm....

A tak poza tym, książeczka jest bardzo ładnie wydana, kusi dużymi i pięknymi ilustracjami. Solidna, twarda oprawa i papier dobrej jakości. Takie atuty formy czasem potrafią odwrócić uwagę od treści. Dobra książka jednak, powinna posiadać i jedno i drugie w świetnej jakości.
Według mnie ta książeczka ma formę na "szóstkę", ale treść oceniłabym o połowę niżej, niestety..


Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Martusia chce mieć pieska; Autor: P.Zarawska ; Wydawnictwo: Debit . Oprawa twarda. 48stron.

czwartek, 13 lipca 2017

Ostrożnie ! Wszystko, co powinno wiedzieć dziecko, żeby mogło bezpiecznie bawić się w domu.



Dom kojarzy się z bezpieczeństwem, a tymczasem okazuje się, że czyha w nim wiele zagrożeń! Autor w każdym rozdziale, zaznajamia nas z kolejnym "niebezpiecznym" tematem. Przyjęta forma wykładu, który wygłasza kilkuletni Dominik małemu pieskowi Juniorowi, sprawia, że dziecko czuje się ważne i odpowiedzialne. Wprawdzie Dominik jest cały czas kontrolowany przez swoją babcię Marysię, ale i tak napomina swojego podopiecznego, jak prawdziwy nauczyciel.

Mamy różnorakie problemy. Śliska podłoga lub taka, na której leżą zabawki, o które można się potknąć. Prąd, elektryczność oraz zagrożenia z nimi związane. Jest i o zapałkach, sztucznych ogniach i niefortunnej zabawie Dominika. Niebezpieczeństwo kryje się również w drobnych zabawkach, które dzieci mogą włożyć do uszu, nosa lub połknąć. Mamy też rozdział o ostrych przedmiotach, o wysokości i ciężkich rzeczach, ciemności i o kąpieli w wodzie. Nie zabrakło opowieści o gazie i tym co może się stać, gdy kuchenka nie jest odpowiednio zabezpieczona.
Elementy humorystyczne sprawiają, że nie czytamy książki w ciągłym napięciu i strachu, lecz pogrubiona i wyróżniona kolorem czcionka oraz mnóstwo wykrzykników wciąż przypominają, że sprawa jest poważna.
Ilustracje pozwalają nabrać dystansu do omawianych problemów, bo chwilami babcia Marysia przypomina gnającą w przestworzach kometę z rozwichrzona czupryną. :)
Fragmenty tekstu stylizowane na dziecięcy charakter pisma, sprawiają, że ten staje się bliższy kilkulatkom (choć rodzicom trudniej może będzie to odczytać ;) Mnogość kolorów i różnorodność form tekstu nie pozwalają ani na chwilę znudzić się czytaną opowieścią. O to chodziło, bo problemy są naprawdę istotne. Książkę warto czytać powoli z pełnym zrozumieniem przez dzieci.
Na końcu każdego rozdziału są pytania warte odpowiedzi i sprawdzenia naszej i dziecka czujności. A egzamin końcowy, znajdujący się w ostatnim rozdziale to kwintesencja całej książki. Czujna babcia to skarb! :)

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej! :)

Tytuł: Ostrożnie!; Autor: Grzegorz Kasdepke;  Wydawnictwo Literatura.
Oprawa twarda. 64 strony.

poniedziałek, 10 lipca 2017

Fiord i zaginiony naszyjnik


Kiedy w domu coś zginie, cała rodzina wyrusza na poszukiwania. Tak też zdarzyło się w rodzinie Kucików. Zaginął naszyjnik z pereł, należący do cioci Cecylii. Każdy szuka, wszędzie sprawdza, ale niestety efektów brak. Naszyjnik zniknął.
Są podejrzenia, że ktoś mógł się włamać. Strach jednak szybko zostaje opanowany, bowiem spokojnie myślący tata, zaprzecza takiej możliwości. Mają przecież wspaniałego psa w domu - Fiorda. On nigdy nie wpuściłby złodzieja do domu, a już na pewno szczekałby wystarczająco głośno, by wszyscy dowiedzieli się o nieproszonym gościu.






Poszukiwania trwają. Rodzina sprawdza nawet w ogrodzie, a tam niespodzianka, spotkamy ...nieproszonego gościa. Jakiego? Poczytajcie. Nie będę zdradzać szczegółów.
Czytanie opowieści o zaginionym naszyjniku to przy okazji nauka nowych, trudniejszych słówek. Są zaznaczone w tekście gwiazdką i wytłumaczone na końcu książki. Dowiemy się kilku rzeczy na temat "Gwiezdnych wojen", to taka dodatkowa atrakcja od autorki.
Książeczka przeznaczona jest dla samodzielnie czytających dzieci, co oczywiście nie wyklucza młodszych, które mogą jej posłuchać, kiedy ktoś czyta im tę historię.
Dla wspomnianych starszych czytelników, na zakończenie książki, dwa zadania dotyczące poznanego tekstu.
Oryginalne, wesołe ilustracje, duża czcionka i poręczny format zachęcają do poznania serii "Już czytam".

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej! :)

Tytuł: Fiord i zaginiony naszyjnik; Autor: Agnieszka Stelmaszyk;  Wydawnictwo Zielona Sowa. Oprawa miękka. 48 stron.

piątek, 7 lipca 2017

12 ważnych opowieści. Polscy autorzy o wartościach.



Dwanaście opowiadań, a każde napisane przez innego autora. Wszystkie o sprawach, jakie dotyczą większości z nas. Czytamy więc o odpowiedzialności, szczęściu, sprawiedliwości czy uczciwości. Przykłady bohaterów z założenia miały być bliskie czytelnikowi. Dlatego te ważne sprawy i wydarzenia mają miejsce w rodzinach z dziećmi.

Opowieść o marzeniach związanych z posiadaniem psa i niesamowitych zbiegach okoliczności. Historia o chłopcu, który przez dłuższy czas sądził, że tak naprawdę jego tata go nie lubi, a i on sam nie pałał do niego sympatią. To opowiadanie może najpierw zadziwić takim tematem i emocjami wobec rodzica, a na końcu gwarantuję, że i wzruszyć. W ogóle mnóstwo jest emocji w tych historiach. Skoro jednak opowiadania są ważne, to nie mogło być inaczej. Emocje, uczucia wobec bliskich to przecież najważniejsze sprawy, o jakie powinniśmy dbać na co dzień.

Jest historia o strachu i to nie tylko takim, czyhającym gdzieś w ciemnym korytarzu, ale i o takim, który paraliżuje, gdy przydarzy się nam raz coś tak niemiłego, że potem z lęku przed powtórką, po prostu wycofujemy się i boimy pójść dalej. Znacie takie sytuację? Na pewno! Może być na różny temat i  w różnych okolicznościach, ale jestem pewna, że każdy kiedyś to przeżywał.


A o pięknie, które jest nie tylko na zewnątrz, ale przede wszystkim w środku każdego człowieka, napisała autorka naszej ulubionej serii o "Cioci Jadzi". Pewnie nie bez powodu, bo i właśnie ciocia Jadzia jest tego najlepszym przykładem :)

Wszystkie historie są dość długie, ale idealne na przykład na jeden wieczór, przed snem.
Mądre, dopracowane ze szczegółami. W każdej prawie opowieści, oprócz tytułowego omawianego problemu, znajdziemy również dodatkowe elementy mądrego przesłania.
Wrócę jeszcze do historii o pięknie, tam na przykład, znajdziecie obraz ciepłego, rodzinnego domu, który niekoniecznie znów musi być piękny i nowoczesny, bo tworzą go przecież ludzie, a nie najdroższe nawet, ale jednak zimne detale wyposażenia wnętrz.

Moim zdaniem, nie zawsze tytułowy problem wydaje się głównym wątkiem, ale z pewnością można się go w jakiś sposób dopatrzeć. W każdym razie, gdybym najpierw przeczytała opowiadanie, a potem tytuł, mogłabym nie trafić na właściwe skojarzenie, sugerowane przez autora. Nie zmienia to jednak faktu, że opowieści są i ważne i mądre i warte przeczytania.

Każdy znajdzie w tych opowiadaniach albo cząstkę swoich historii, albo coś, co sprawi, że na chwilę spojrzy na życie chociaż troszkę spokojniej i z dystansem. Napisałam, jakby opinia dotyczyła jakiegoś poradnika dla dorosłych. Tymczasem są to opowiadania dla dzieci, lecz niech was to nie zmyli.
Książka przeznaczona jest dla dzieci powyżej szóstego roku życia, ale nikt nie napisał, że jest górna granica. Ja myślę, że na tej książce powinno być oznaczenie podobnie jak na niektórych grach planszowych od 6 do 100 lat, bo na ważne przemyślenia nigdy nie jest za późno. Czego życzę i Wam przy tej lekturze wraz z dziećmi.

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: 12 Ważnych opowieści.Polscy autorzy o wartościach; Autor: praca znbiorowa ; Wydawnictwo: Publicat. Oprawa twarda.  128 stron.

wtorek, 4 lipca 2017

Wielka księga Basi i Franka


 

Basia, jako bohaterka jest nam znana. Jej młodszego brata również pamiętamy z książek o rezolutnej pięciolatce.
Teraz oboje są bohaterami wielkiej księgi przygód. Właściwie, chwilami można odnieść wrażenie, że prym wiedzie właśnie Franek, około dwuletni szkrab. Uczy się, poznaje, psoci i bawi się ze starszą siostrą.

Basia jest w tych opowiadaniach znacznie bardziej odpowiedzialna i jakby dojrzalsza.
 To ona opiekuje się bratem i w razie czego woła mamę, gdy sytuacja ją przerasta. Widać wielką miłość rodzeństwa, piękny przykład wspólnych zajęć mimo różnicy wieku.


Basia potrafi dostosować się do różnych warunków. Kiedy na przykład Franek choruje, zabawia go i pomaga mamie w opiece. Młodszy braciszek natomiast uwielbia swoją siostrę i kiedy nie ma jej w domu, jest smutny i zaniepokojony.

Historyjki są króciutkie, dostosowane do odbioru przez małe dzieci. Za to są różnorodne tematycznie; jest zarówno o ubieraniu, jedzeniu czy zasypianiu jak i o pojazdach, kształtach, zwierzakach czy samochodach. Duże, kolorowe, wyraźne i dokładnie ilustrujące opowieść obrazki. Dodatkowo pojawiają się obrazkowe zadania dla najmłodszych. A to połączyć w pary, a to policzyć przedmioty albo nazwać kształty. Świetne urozmaicenie pomiędzy rozdziałami.
Dwanaście opowiadań, które poprzez swój temat są bliskie każdemu dziecku i rodzicowi, dodatkowo często niosą ważne treści i przekaz, a przy okazji bawią.
Bardzo poręczny i większy, kwadratowy format, solidny papier oraz usztywniona okładka, sprawiają, że dziecko może wertować księgę często i z przyjemnością oglądać duże ilustracje, przypominając sobie przeczytane historie.

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Wielka księga Basi i Franka.; Autor: Z.Stanecka. M.Oklejak ; Wydawnictwo: Literacki Egmont. Oprawa miękka.  160 stron.

piątek, 30 czerwca 2017

Bajki o misiach. Petit maluje wieżę Eiffla i inne opowiadania.


Lubicie misie przytulanki? Chyba każdy ma w pamięci (albo schowanego w szufladzie lub na strychu) swojego małego lub większego misia z czasów dzieciństwa. Niektórzy mają nawet po kilka misiów. Znam takich :) I bardzo dobrze. A i telewizyjny Jaś Fasola ma swojego charakterystycznego misia Teddy. Takie misie są jak wiecie najlepszymi przyjaciółmi. Bo one właśnie po to pojawiają się w naszym życiu. Mają służyć do zabawy, urządzania im przyjęć, przytulania, zasypiania, a i powierzania najskrytszych dziecięcych tajemnic.
Bajki o misiach to opowiadania, w których głównymi bohaterami są oczywiście niedźwiadki pluszowe i nie tylko. Zaskakują nas, bo niektóre są samodzielnymi, żyjącymi na własny rachunek istotami, jak na przykład tytułowy Petit. On potrafi nawet sam zarobić na upragnioną niespodziankę dla swojej właścicielki.
Poznamy też misia Wanię, mieszkającego, jak na niedźwiadka przystało w prawdziwym lesie. Mamy pluszowego misia, który gubi się na safari i gdyby nie pomoc dzikich, ale przemiłych zwierząt, to kto wie, czy kiedykolwiek znów trafiłby do swojego właściciela.


Każdy z naszych misiowych bohaterów jest odmienny, mieszka w innym kraju, przeżywa swoje przygody i uczy się nowych rzeczy, w lesie, nad morzem, na sawannie, na wyspie. Łączy ich oczywiście to, że są misiami, ale i to, że kochają swoich bliskich i zrobiliby wszystko, by oni byli szczęśliwi.





Bogato ilustrowane opowiadania zachęcają do sięgnięcia po następne z serii bajek o misiach. Jeśli tylko znajdziemy je na bibliotecznej półce, pewnie wkrótce o nich napiszę.


Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej! :)

Tytuł: Bajki o misiach. Petit maluje wieżę Eiffla i inne opowiadania; Autor: Aniela Cholewińska-Szkolik;  Wydawnictwo Zielona Sowa. Oprawa twarda. 48 stron.

wtorek, 27 czerwca 2017

Krasnoludki


 Marzyliście kiedyś o tym, by spotkać krasnoludka? Bo ja owszem. Niestety do tej pory jeszcze mi się nie udało. Teraz jednak już chyba wiem dlaczego.
Po przeczytaniu książeczki "Krasnoludki", dowiedziałam się, że one mają swój świat, do którego raczej nie chcą wpuszczać nas - dużych ludzi.
O ich życiu opowiada nam pani Melania Kapelusz - kimkolwiek jest, zna codzienne życie krasnoludków bardzo dobrze i dzieli się z nami tą wiedzą pod tym intrygującym pseudonimem. Ten kamuflaż wynika zapewne ze względów krasnoludkowego bezpieczeństwa.

Mieszkają sobie więc nasze krasnale na przykład w domu małej dziewczynki Ady, jej rodziców i psa, ale nigdy, przenigdy się im nie pokazują. Za to wiadomo już, dlaczego czasem znikają w domu pewne przedmioty, jak choćby pionek do gry albo sznurówki, z których można zrobić świetną huśtawkę między nogą szafki i nogą łóżka.
Krasnoludki mieszkają wspólnie. W tej historii mamy ich aż trzynaście w jednym domu. Imiona dość swojskie, ale i oryginalne, bo mamy w krasnoludkowej rodzinie na przykład: Lucka, Małego, Stefana, Krokusa, Benka, Tolka.
Chyba jest im tam bardzo dobrze, bo bawią się wyśmienicie. Codziennie oglądają z małą Adą bajki na dobranoc, urządzają przyjęcia niespodzianki, organizują nawet zawody lekkoatletyczne. Ich życie czasem przypomina i nasze, ludzkie, z różnymi małymi i większymi problemami. Miewają katar, czasem boją się czegoś, co przypomina im potwora, a na dodatek, niestety bywa, że krasnoludki kłócą się między sobą. To akurat nieładnie, ale cóż poradzić. Każdy krasnal jest inny i dopasować się w towarzystwie zawsze jest trudniej. Jednakże problemy rozwiązują wspólnie. Pomagają sobie i jak to w rodzinie, zawsze mogą na siebie liczyć. Czy chodzi o pomoc, kiedy zaboli kolano, czy też o dobrą zabawę dla wszystkich, czy o upieczenie tortu urodzinowego.

Krasnoludki w swoim świecie przypominają nam o tym, jak ważna jest przyjaźń i wzajemne wsparcie. To, że nie zawsze zgadzają się ze sobą i, że czasem jeden bardziej chce rządzić niż inny, a kolejny jest uparty, albo samolubny, nie przeszkadza wcale w tym, by zawsze być razem; na dobre i na złe.
Szkoda tylko, że nie mamy wstępu do ich świata, tak, jak one mają do naszego. Ale przynajmniej wyjaśniło się, gdzie podziewają się te wszystkie zagubione w domu przedmioty i dlaczego czasem znajdujemy je w tak dziwnych miejscach, w których wydawało się, że wcale wcześniej nie byliśmy...

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej! :)

Tytuł: Krasnoludki; Autor: Melania Kapelusz;  Wydawnictwo BIS. Oprawa twarda. 84 strony.