czwartek, 21 września 2017

Piegowate opowiadania


Ja ja lubię takie opowiadania ...;)
Różne tematy, zmieniające się otoczenie, i jeden główny bohater- narrator, kilkuletni Tomek. Osiemnaście zabawnych opowieści. Przedszkolak przedstawia nam swoich rodziców, dziadków, starszą siostrę oraz kolegów, koleżanki z przedszkola i wiele innych postaci. Nie tylko ludzi, bo jego znajomymi również może być mucha, a raczej pan much, żaba czy ośmiorniczka.



Tomek ma głowę pełną świetnych pomysłów, lecz jak sam mówi "dorośli tego nie rozumieją". Sami poczytajcie i oceńcie, czyż pomysł namalowania pięknej żyrafy z zacieku farby na ścianie jest zły? Tylko wrażliwa dusza małego artysty potrafi wykorzystać tak prozaiczny element do tak ciekawego dzieła...
A kiedy zabawa w eskimoską wioskę wymaga rozbudowy i postawienia igloo. Z czego można zrobić taki domek? No zastanówcie się...Tomek wpadł na genialny w swej prostocie pomysł. Wprawdzie mamie niezbyt to się spodobało, ale sami wiecie: "dorośli tego nie rozumieją"...ale wy, czytając możecie mieć niezły ubaw.
Wiedzieliście, że u niektórych osób kolejne piegi pojawiają się za każdym razem.gdy dowie się czegoś nowego? A to, że kamienie być może pochodzą z księżyca? Tomek planuje zostać wynalazcą. Ma już pewien pomysł na poduszki-usypianki, które nie tylko opowiedzą bajkę, ale i pogłaszczą po głowie przed zaśnięciem.

Tomek, jak każdy kilkulatek ma swoje większe i mniejsze problemy. A to koleżanka z grupy w przedszkolu jest pyskata, a to starsza siostra traktuje go niemiło. Mama wciąż czepia się o bałagan w pokoju, a przecież przedszkolaki nie mają czasu na takie drobiazgi jak sprzątanie pokoju. Tyle jest do wymyślania, bawienia i robienia. Zresztą, gdyby wejść do garażu, gdzie rządzi tata, to widać, że nie tylko Tomek nie mają czasu na sprzątanie...


Bywa, że przedszkolaki zaskakują dorosłych i to bardzo. Jak porozumieć się z Włochem, który nie mówi po polsku? Dorośli nie potrafią, a Tomek świetnie bawi się na plaży z małym Fabio i wcale nie ma problemów z komunikacją. Nie tylko wspólnie budują zamek z piasku, ale i opowiadają sobie różne wydarzenia ze swojego życia. Znajdziemy też opowiadanie z mądrym morałem. Dziadek wymyślił pewien bardzo skuteczny sposób, by wnuczek nie popełniał błędów i właściwie traktował zwierzątka.
Mnóstwo wydarzeń, wiele pomysłów. W życiu kilkulatka tyle się dzieje. Poczytajcie, bo niejedna sytuacja przypomni wam te z waszej codzienności, kiedy sami mieliście pięć, czy sześć lat. A już na pewno nieraz odkryjecie zbieżności z problemami, pytaniami czy pomysłami swoich kilkuletnich dzieci. 
Zapewniam, że wiele z tajemniczych i niezrozumiałych dotąd historii może się wyjaśnić. Bądźmy tymi dorosłymi, którzy rozumieją chociaż trochę świat swoich dzieci, a nie tymi, o których nasz mały przedszkolak wciąż wspomina na zakończenie swoich historii.

Szkoda, że ilustracje są dużo mniej wyraziste niż opowieści do których zostały stworzone, ale to moje zdanie - a ja jestem dorosłym czytelnikiem. Mojemu kilkulatkowi natomiast, najbardziej doskwierała zbyt mała ilość rysunków. 


Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej! :)

Tytuł: Piegowate opowiadania; Autor: Renata Piątkowska;  Wydawnictwo BIS. Oprawa twarda. 100 stron.

wtorek, 19 września 2017

Zuzia nie korzysta z pomocy nieznajomego

Kolejny krok do samodzielności. Zuzia sama wraca ze szkoły do domu. Wyjątkowo idzie sama, bo jej najbliższy kolega i sąsiad Szymek zachorował. Nie boi się, bo zna dobrze drogę i dokładnie wie, którędy pójść. Nie spodziewa się niespodzianek, a już tych niemiłych wcale. 

Niestety chodnik i ulica zostały zamknięte wtedy, gdy ona była na zajęciach w szkole. Co teraz? Pewność siebie spada do zera. Zuzia nie ma pojęcia, którą ścieżką pójść. 

Na szczęście pojawia się miły pan, który oferuje swoją pomoc. Jest naprawdę sympatyczny. Pyta o imię i chce, by Zuzia podała mu rękę, a on zaprowadzi ją bezpiecznie do domu. Dziewczynka przez moment się waha. Przypomina sobie rozmowy z rodzicami i wtedy...

Przeczytajcie koniecznie razem ze swoimi dziećmi! Ta historia jest jak najbardziej odpowiednia i wręcz konieczna dla każdego malucha, który powoli wkracza w samodzielne życie. Gdybyście zapomnieli przerobić ze swoimi dziećmi temat nieznajomych osób, to ta książeczka wspaniale wypełni lukę i przypomni o tym, co należy przekazać. Napisana jako opowieść z codziennego życia, świetnie omawia problem. 
Jest chwila, w której robi się niebezpiecznie, ale sposób przekazu idealnie przemówi do wyobraźni rodzica, co mogłoby się wydarzyć dalej.. A dla dziecka jest wystarczająco jasno napisana, by wiedziało co robić w takiej sytuacji. Polecam, a nawet zalecam!

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Zuzia nie korzysta z pomocy nieznajomego; Autor: L.Schneider; Wydawnictwo Media Rodzina. Oprawa miękka. 24strony.

poniedziałek, 18 września 2017

Trzy róże (czyli powrót do dobrych źródeł...)



Powróćmy jak za dawnych lat...
Odkurzając starą książeczkę słowackiego autora, czytamy mądre i piękne bajki. Wydrukowane w kraju, który obecnie już nie istnieje (Czechosłowacja), napisane barwnym językiem, pobudzają wyobraźnię i przypominają starą, dobrą szkołę literatury dziecięcej. Spokojne, bez przemocy i niepotrzebnych strachów, nadające się na "zasypianki". Każda z morałem i przekazująca mądre przykłady. Ilustracje pełne uroku, przywołujące na myśl starą rysunkową bajkę lub kolorowe ryciny z antykwariatu.



Opowieści z baśniowego świata i te z prawdziwego, który mógłby kiedyś istnieć. Jest król, są księżniczki, są też ludzie biedni, lecz przewyższający mądrością niejednego bogatego szlachcica czy dworzanina.

Historie, które mogłyby się wydarzyć i takie, wymyślone przez autora sprawiające, że wyobraźnia podsuwa nam obrazy z zupełnie innego świata.
"Jasio Groszek" - pierwsze skojarzenie z Jasiem Fasolą :) ale to nie o tym. Mały groszkowy chłopczyk uszczęśliwia dwoje ludzi, choć przyznam, że jak dla mnie, w lekko kontrowersyjny sposób (król - wiadomo jest bogaty, ale jednak zabierać komuś coś bez pozwolenia...)
"Trzy róże" - opowieść o tym, która miłość jest prawdziwa, jak sprawdzić wiarygodność słów, czy to, co widzimy jest zawsze najważniejsze czy może to, co czujemy staje się bardziej istotne. 


Znajdziecie również opowieść o królu, który chciałby wiedzieć, które z dzieci kocha go najbardziej. Pytanie dość dziwne, jak na rodzica, ale to bajka, opowiadająca o tym, że miłość ma różne oblicza. Dowiemy się także co wspólnego ma sól i złoto i że dobre wróżki potrafią naprawdę wiele.
A czy można przeżyć za trzy gorsze miesięcznie? Do tego jeden zwracać, a drugi pożyczać. Wydaje się nieprawdopodobne, a więc i sam król w to nie uwierzył, póki nie poznał mądrego mieszkańca jednej z wiosek. Jak bardzo można odnieść tę mądrość i zaradność do współczesności, oceńcie sami. Doradcy króla niezmiennie przywodzą na myśl pewne kręgi ludzi wciąż obecne na kolejnych królewskich dworach przez wieki...i tak już od lat kręci się ten świat. A my możemy wrócić do takich bajek, które o tym wszystkim nam opowiedzą w jasny i przejrzysty sposób oraz przypomną, co w życiu jest najważniejsze.



Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Trzy róże; Autor: Pavol Dobsinsky; Wydawnictwo Śląsk. Oprawa miękka. 95stron.

piątek, 15 września 2017

Zuzia uczy się piec




Zuzia bywa krnąbrna, bywa też uparta. Tym razem upartość dotyczy pomysłu na spędzenie czasu z mamą. Niestety mama wciąż odmawia, a to zmęczona, a to zajęta. Zuzia bierze więc własną dziecięcą książkę kucharską i oto mamy historię pieczenia ciasteczek.
 Wprawdzie trzeba zawsze słuchać mamy, ale jak widać na tym przykładzie, rodzice czasem zapominają jak to jest, gdy nie można samodzielnie czegoś zrobić, a bardzo się chce. 


Tutaj dziecięce potrzeby nie biorą pod uwagę zmęczenia czy innych powodów odmowy. Uparciuch dąży do swojego celu. Dobrze, gdy efektem są pyszne ciasteczka.
Zuzia radzi sobie z tym pieczeniem różnie, ale w końcu i mama znajduje tę jedną małą chwilkę, by córeczce pomóc. Ciasteczka upieczone i cała rodzina może już zasiąść do stołu. A tata jest bardzo dumny ze swojej małej Zuzi. I słusznie! Gdyby się nie uparła, ciasteczek by nie było...
 

Na końcu książeczki znajdziecie przepis, który wykorzystała Zuzia. Wprawdzie nie upiekłam ciasteczek według tej receptury, ale opowieść o małej kuchareczce przyniosła natchnienie i ochotę na ciasteczkowe co nieco  ;)  

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Zuzia się zgubiła; Autor: L.Schneider; Wydawnictwo Media Rodzina. Oprawa miękka. 24strony.


Mam przyjaciółkę weterynarza




Kolejna książeczka z serii Mądra Mysz. Tym razem poznajemy pracę weterynarza, a dokładniej pani weterynarz. Odwiedzamy jej gabinet, obserwujemy codzienną pracę. Są oczywiście pacjenci. Najpierw w poczekalni, potem podczas badania, możemy spróbować wyobrazić sobie, jak wygląda dzień przyjęć. 
Na przykład mały kanarek. Jak zbadać takie maleństwo, jak go nawet utrzymać, skoro potrafi latać? Albo pies, który nie ma ochoty nawet na wejście do gabinetu, a co dopiero na jakiekolwiek oglądanie przez obcą mu osobę? Poznamy też miejsce, gdzie zwierzęta mają robione prześwietlenie. Trzeba być ostrożnym i przygotowanym na odwiedziny w tym pokoju.

Jedziemy również z panią weterynarz na wizyty domowe. Co powiecie na pacjentkę - krowę? Też ma swoje problemy, tutaj na szczęście tylko chwilowy brak apetytu. 
A wiedzieliście, że malutkie, nowo narodzone świnki muszą dostać zastrzyki?
A to, że  dla utrwalenia opatrunku końskiego kopyta trzeba użyć smoły?
 
Takie i inne ciekawostki czekają na was w książeczce "Mam przyjaciółkę weterynarza". Polecam każdemu maluchowi ciekawemu świata. Rodzicom z pewnością będzie łatwiej odpowiedzieć na wiele pytań, dotyczących profesji mniej nam znanych.


 

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Mam przyjaciółkę weterynarza; Autor: S.Schurmann; Wydawnictwo Media Rodzina. Oprawa miękka. 24strony.

wtorek, 12 września 2017

Wakacje u dziadków




Całkiem niedawno poznawaliśmy życie na wsi wraz z uroczą krową Balbiną, a tu kolejna niespodzianka! 

Radosne trojaczki zapraszają na wakacje u swoich dziadków. I jak się nie skusić? Oczywiście czytamy!
Trojaczkami są kilkuletnie: Amelia, Laura i Tymon. Pełni energii, pomysłów, a jak trzeba pomocni i pracowici. Oczywiście ta "pracowitość" odpowiednia do wieku przedszkolnego -czyli zapał i chęć do pracy są ogromne, ale trwają jakieś kilka do kilkunastu minut - w zależności od rodzaju wykonywanego zadania.
Dzieci spędzają całe wakacje u dziadków na wsi. W porównaniu z miejskim życiem, jest tam bardzo cicho, spokojnie, niektórzy mogą powiedzieć, że jest nudno. Ktoś jednak kiedyś stwierdził, że: "tylko nudny człowiek się nudzi", a trojaczki do takich nie należą. 
Ich codzienność na wsi, to mnóstwo wydarzeń i przygód. Codzienne zabawy na podwórku i to nawet podczas deszczowej pogody, opieka nad zwierzętami w gospodarstwie - tutaj ich serca skradły małe żółciutkie kurczaczki. Trojaczki poznają życie, którego w dużym mieście nie mieliby szans zobaczyć. Są wycieczki do lasu, gdzie poziomki rosną w ogromnych ilościach, ale tylko dziadkowie mogą takie sekretne miejsca pokazać. Mamy pracę na plantacji porzeczek i w przydomowym ogrodzie warzywnym.
 
Któregoś dnia razem z babcią odwiedzają w powszedni dzień budynek kościoła. Jest tam inaczej niż podczas niedzielnej mszy. Trzeba posprzątać i wszystko przygotować do świątecznych wydarzeń. Dzieci samodzielnie zwiedzają nawet wieżę kościelną, a widok z niej, zapiera dech.
Kiedy nadchodzi dzień wielkiego święta, czyli odpust w parafii, życie małej wioski nabiera zupełnie innych kolorów. Dla dzieci jest to zupełnie inny rodzaj świętowania. Oprócz tradycyjnej, znanej im mszy w kościele, zobaczyli mnóstwo kolorowych straganów, pełnych słodyczy i zabawek. Do tego wszystkiego karuzela i wyprawa z dziadkiem na lody - przed obiadem!. Czy przedszkolakom trzeba więcej, by poczuły się szczęśliwe? Można wtedy powtórzyć za autorką :"Szkoda tylko, że odpust zdarza się raz w roku i że tylko na wsi jest on taki barwny i kolorowy". 
Na szczęście jednak takie tradycje nie znikają z polskich wsi i małych miasteczek, a w niektórych miejscach można na nie trafić nawet i dwa razy w roku. 

Książeczka opowiada o prostym, zwyczajnym życiu na wsi, widzianym z perspektywy kilkulatków. Zachęcam do podróży w to sielskie i spokojne miejsce. 
Ze swoich dziecięcych lat, mam również, podobnie, jak autorka tej książeczki, wspomnienia wakacji u dziadków. Na wsi, gdzie życie w porównaniu z tym szybkim miejskim, wydaje się, że stoi w miejscu. Słoneczne, wczesne poranki, piejący na podwórku kogut i dostojnie przechadzające się kury, gęsi, kaczki. Krowy, koń, cielątko z pyszczkiem wciąż mokrym od mleka, króliki chrupiące świeże marchewki, wyrwane z warzywnika. Pachnąca sianem stodoła. Żniwa i ciężka praca w pełnym słońcu, a przy tym wrażenie spokoju i pewności, że wszystko jest na swoim miejscu i w odpowiednim czasie, zgodnym z naturą.
I również pamiętam to uczucie, kiedy pod koniec wakacji, wcale nie chciało się wracać do domu. Takie opowiadania, jak "Wakacje u dziadków" powodują, że tamte wspomnienia odżywają...  


Warto chociaż na kartach książeczki pokazywać dzieciom tamten świat. Bez codzienności naszpikowanej elektroniką i pędem za czymś, co jest często wyłącznie wirtualne. Jak się zresztą okazało na przykładzie małego Tymona, ani telefon, ani tablet wcale nie są potrzebne, by dobrze się bawić.

Życie wbrew temu, co czasem nachalnie podsuwają nam reklamy, wcale nie potrzebuje niesamowitych gadżetów i coraz to droższych i skomplikowanych nowości. Proste rozwiązania są najlepsze. Codzienność, bez niesamowitych wydarzeń, ale taka, w której odkrywamy niezwykłe szczegóły i zapamiętujemy je na zawsze. Zwyczajne, spokojne życie, pełne wzajemnej miłości i bliskich relacji w rodzinie to coś najcenniejszego. 
I o tym jest właśnie ta książeczka...Polecam!
PS:A jeśli chodzi o spokojne życie bez pośpiechu, to spójrzcie na zdjęcia, które od niedawna mogę robić... w okolicy własnego domu. Są naszym codziennym widokiem z okna. Powrót do natury :) 
Może jest tak, że wspomnienia z dzieciństwa na zawsze pozostają i człowiek mimowolnie i podświadomie dąży do podobnego życia...? :)


Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Wakacje u dziadków Autor: Magdalena Zarębska; Wydawnictwo BIS. Oprawa twarda. 142 strony.


czwartek, 7 września 2017

Zuzia się zgubiła


Supermarket, galeria handlowa i każde inne wielkopowierzchniowe miejsce to teren, na którym dziecko musi być szczególnie pilnowane.
Zuzia wybrała się na zakupy z mamą i niestety zapomniała, że powinna cały czas być blisko niej. No i stało się. Mama nagle zniknęła i Zuzia, jak każde dziecko, wpadła w panikę. Potem już nadchodzi pomoc. Na szczęście w sklepach są specjalne miejsca, gdzie dorośli natychmiast pomogą. Warto o tym wiedzieć.


Książeczka z serii Mądra Mysz, pokazuje nam sytuacje, które mogą wydarzyć się wszędzie i każdemu. Dla dzieci dobra przestroga, dla rodziców przypomnienie, jak czasem niewiele trzeba, by stało się coś złego. Bogato ilustrowana, kolejna książeczka o małej Zuzi przyda się w każdym domu.

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Zuzia się zgubiła; Autor: L.Schneider; Wydawnictwo Media Rodzina. Oprawa miękka. 24strony.