czwartek, 25 maja 2017

Cudaczek Wyśmiewaczek

Taki mały, a taki mocny. Można by tym określeniem opisać naszego Cudaczka Wyśmiewaczka i to z dwóch powodów.
Pierwszy to siła, z jaką potrafi "przyczepić" się do dzieci
(i pewnie również dorosłych ;)), a drugi powód to jego wielka, wciąż i zawsze aktualna moc trwania w społeczeństwie.

Cudaczek Wyśmiewaczek jest stworkiem, lichem- małym, jak igła, wymyślonym i nazwanym tak przez autorkę w pierwszej połowie XX wieku. Praktycznie czasy prehistoryczne, bo ani wtedy nas nie było, ani nawet naszych rodziców być może...Natomiast autorka pani Julia już pisała i wymyśliła postać, która jest nieśmiertelna. Nie tylko w literaturze, ale i w życiu codziennym.

Mały skrzacik potrafi wybrać sobie kogoś wśród tłumu i przyczepia się, a to do spódnicy, a to do kołnierzyka i zaczyna swoją "pracę". Podpowiada, namawia, kusi i podpuszcza. Niestety, mały lokator nie jest miłym, sympatycznym przyjacielem, lecz kimś, kto wyśmiewa się ze swojego "właściciela" i dzięki temu żyje. Skrzat żywi się bowiem wyłącznie śmiechem.
W historyjkach opowiedzianych przez Julię Duszyńską, nasz Cudaczek wyśmiewa skutki najbardziej pospolitych wad ludzkich. Mamy zatem pana Złośnickiego z jego krzykami i gwałtownymi reakcjami, jest też panna Obrażalska z naburmuszoną miną i strojeniem fochów. Mamy Beksę, u którego Cudaczek Wyśmiewaczek spędza całą zimę, bo płaczliwy chłopiec jest dla skrzata wspaniałym tematem do śmiechu.


Stworek trafia też na pannę Krzywinosek, która to grymasi i krzywi się ciągle i prawie na wszystko. Przedstawia nam również małą Kasię, co to uciekała przed grzebieniem i krzyczała przy każdym czesaniu włosów oraz pana (nomen-omen) Byle Jak.
No cóż, zestaw postaci, z których każda na swój sposób jest nam znana. Pewnie są osoby, znające kogoś, kto posiada więcej niż jedną z tych cech. Taka kumulacja dla Cudaczka Wyśmiewaczka byłaby chyba ucztą ponad siły ;).
W kolejnych rozdziałach poznajemy naszych bohaterów i poznajemy małego skrzata. Na koniec sprawia on nam wielką niespodziankę, ale jaką, to proszę- przeczytajcie, bo naprawdę warto!

Co do szaty graficznej, wielka szkoda, że ilustracje są tak nieliczne (choć skądinąd urocze).
Zdaję sobie sprawę z tego, że wydanie jest powielane od lat i takie są zasady. Jednak gdyby udało się zdobyć zgodę i nadać tej książeczce nową formę oraz delikatnie unowocześnić mało przystępny miejscami język opowieści...
Byłoby to cudowne rozwiązanie, bowiem biorąc pod uwagę temat wciąż tak bardzo aktualny, warto dotrzeć do wielu odbiorców, również tych młodych, których odstraszyć może lekko archaiczny tekst.
Sytuację ratuje obowiązek przerabiania lektur szkolnych, bo książeczka jest na liście, ale czemu nie wyjść w stronę większej i bardziej dobrowolnie czytającej grupy?

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Cudaczek Wyśmiewaczek; Autor: Julia Duszyńska; Wydawnictwo: Siedmioróg.
Oprawa miękka.  72 strony.

10 opowieści o bajecznej treści

Dziesięć (a tak naprawdę jedenaście ;)) różnych opowieści. Bajeczne w większości, ale jest i taka, która opowiada o spacerze przedszkolaków do parku.
Znajdziemy historię o wojnie mrówek z pszczołami, o wężu, który chciał zostać kolarzem i spełnił swoje marzenie w niesamowity sposób, o Chochlikach-Farbnikach, które potrafią odnowić księżyc.
Poznajemy również szkołę muzyczną, prowadzoną przez pana Słowika, gdzie śpiewu uczą się różne zwierzęta.






Kolorowe, dźwiękonaśladowcze wyrazy, wyróżniające się w tekście, to nie lada gratka dla małych czytelników. Można przez chwilę pośpiewać, jak sowa, słoń, żaba, lew, a nawet krokodyl!





Tych kolorowych zdań znajdziemy w tekście bardzo dużo. Zaznaczono bowiem te fragmenty,które miały zwrócić naszą uwagę. Na przykład wypowiedź księżyca:
- Nie, tego proszę mi nie robić! Proszę to zamalować!- wzburzył się Księżyc. - Nie zniosę ornamentów na twarzy! Jestem facetem, nie dziewczyną! Nie, nie i jeszcze raz nie! 
To akurat zrozumiałe :), ale są też teksty, według mnie za trudne i chwilami napisane zbyt wyszukanym- jak na bajki- językiem. 
Niewiele jest takich zwrotów, ale jednak czytając zdanie:
"Można by w tym wypadku sformułować tezę, że dobro istnieje naprawdę, niezależnie od wszelkich uwarunkowań" ...zastanowić może przez chwilę, co właściwie czytamy?
Gdyby to zdanie przedstawić komuś jako wyrywkowy fragment tekstu, to podejrzewam, że absolutnie nie domyśliłby się, że pochodzi on z bajki dla małych dzieci. 

Oprócz kolorowych tekstowych wyróżnień, w każdej opowieści znajdziemy na końcu morał-wniosek-przesłanie, który podsumowuje nam przeczytaną historyjkę. I znów jedne są bardziej zrozumiałe inne trochę trudniejsze.
Dowiemy się jednak, że ...mistrzem nie zostaje się przez przypadek. Żeby stać się najlepszym w jakiejś dziedzinie, wszystkiego trzeba się nauczyć oraz jak wiele można zyskać, dzieląc się z innymi swoją własnością...
Całość ładnie ilustrowana, może tylko szkoda, że dość miękka oprawa ma tendencje do wyginania i zniszczenia książeczki przy częstym użytkowaniu.

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł:10 opowieści o bajecznej treści.; Autor: Tamara Michałowska; Wydawnictwo: Siedmioróg. Oprawa miękka.  84 strony.

wtorek, 16 maja 2017

Hotel Pod Twarożkiem

Okładka książki Hotel Pod Twarożkiem 







Mieszane uczucia, to pierwsze, co przychodzi na myśl po takiej lekturze.

Galeria postaci, co najmniej nietuzinkowych, wśród których gadający, czarny kot staje się normalnym mieszkańcem, spotykanym na każdym rogu ulicy...

Krowa o wdzięcznym imieniu Szarlotta jest właścicielką nietypowego Hotelu Pod Twarożkiem, a dojrzewający żółty ser szuka zagubionej korony, atrybutu swojej Królewskiej nazwy.
Te indywidualności nie są bynajmniej jednostkami, raczej są tymi bardziej "normalnymi". Pojawia się bowiem również i duch i wampir, popadający w samouwielbienie ze względu na swoją niebywałą popularność.
Do tego dodajmy czarownice, dżina z kartonu mleka, gwiazdy serowego świata, przyjeżdżające Rolls-Roycem, panna Brie Cheddar oraz Markiz de Valbon, Spa z kąpielą w mleku i lustrem pokazującym oglądającemu się, swoje wymarzone i piękne odbicie.
Pomieszanie snobistycznego świata ludzi z abstrakcyjnym mleczno-serowo-zwierzęco-magicznym wytworem wyobraźni autorki. Diamentowe dziurki od Tifanowskiego czy kostium panny Brie od Coco Chanel, Bollywood i horrory z wampirami w roli głównej. Takie i inne, delikatnie nazywając zakręcone atrakcje, czekają nas w Hotelu Pod Twarożkiem.
Na pewno rzecz przeznaczona jest dla starszych dzieci (i tutaj nie zgodzę się z opisem: dla dzieci 4-6 lat), najlepiej samodzielnie i odpowiedzialnie wybierających sobie książki. Małym czytelnikom absolutnie nie polecam, zwłaszcza wieczorową porą. Wampir i duch zza firanki to zbyt wiele na małe główki przed snem.
Nagromadzenie postaci, ich wymyślne nazewnictwo (Agata Podpuszczka, Edek Edamski, Pani Maślankowska, Emnilda Serniczek i wiele, wiele innych) powodują niemałe zamieszanie i właściwie nie sposób ich w końcu rozróżnić, zapamiętać i poznać. Nawet ilustratorowi nie udało się zobrazować wszystkich tych osobistości. Lekki przesyt, a szkoda, bo tytuł zapowiadał się całkiem nieźle.
Jedyną postacią, którą z sympatią wspominamy jest czarny kot Tycjan, a scena łowienia szczurów ze studzienki kanalizacyjnej, z przynętą na żółty ser może nawet rozśmieszyć. Reszta taka sobie.


Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Hotel Pod Twarożkiem.; Autor: Agnieszka Stelmaszyk; Wydawnictwo: Zielona Sowa. Oprawa twarda.  64 strony.

Hania idzie do przedszkola.


Ważne wydarzenie dla dzieci, opisane w szczegółowy sposób. Nie jest upiększone ani wyidealizowane, bo widzimy przedszkole pełne krzyczących i nie zawsze sympatycznie nastawionych dzieci. Do tego nowy sposób spędzania czasu, opieka obcej osoby, jedzenie z innej kuchni. Wszystko nowe, jeszcze nieznane i niekoniecznie takie, jak miało być, a już na pewno nie takie, jak w domu.
Jest o nieśmiałości w grupie, płaczu za mamą, o niegrzecznym zachowaniu wobec rówieśników, ale i o przełamaniu pierwszych lodów i zaadoptowaniu w nowych warunkach.
Wartościowy tekst, bo czytamy o sytuacji pierwszego dnia w przedszkolu, przedstawionej w bardzo realistyczny sposób.
Ilustracje pełne bawiących się dzieci i szczegółowo pokazujące przedszkolne wnętrza. Wielkie szatnie, plac zabaw, sala do ćwiczeń, nawet małe sedesy przeznaczone specjalnie dla dzieci.
Warto przybliżyć dziecku takie opowiadania, by oswoić je z nadchodzącą zmianą i nową, nieznaną jeszcze sytuacją.

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Hania idzie do przedszkola.; Autor: Susa Hammerle, Kytima Trapp; Wydawnictwo: Wilga. Oprawa miękka.  20 stron.

Troje wspaniałych i skrzat.


Troje wspaniałych to rodzeństwo: Joasia, Janek i Krzyś. Skrzat pojawia się incydentalnie, dlatego jeśli ktoś spodziewa się bajkowych opowieści może się rozczarować. Miejscem akcji jest głównie gospodarstwo wiejskie i znajdujący się w pobliżu las.
Opowiadania krótkie, zróżnicowane tematycznie, jeśli chodzi o bohaterów zwierzęcych. Mamy owieczki, o wdzięcznych imionach Skik, Skok i Skak. Psa Łatka, kury, kaczki, krowy, wiewiórkę, jeża, sowę i mnóstwo innych zwierzęcych przyjaciół.
Są zajęcia prozaiczne, przy codziennych obowiązkach w gospodarstwie, jak i te nietypowe - na przykład poszukiwania kwiatu paproci w świętojańską noc.
Bajkowym elementem jest z pewnością szczególny talent, jaki posiadają dzieci. Rodzeństwo potrafi bowiem rozmawiać ze zwierzętami i to tak naprawdę wystarczy, by opowieści stały się bardziej interesujące.
Poznajemy rok z życia gospodarstwa. Rozpoczynamy czytanie, kiedy jest wiosna, kończymy w zimie. Sielskie klimaty wsi, ulubieni przez dzieci zwierzęcy bohaterowie, do tego przygody i ta niespotykana możliwość poznania myśli zwierząt.
Mimochodem ale konsekwentnie autorka przedstawia nam dzieci, w roli odpowiedzialnych opiekunów swoich pupili. Bardzo pozytywna strona opowieści, bo opieka nad zwierzętami to nie jest wyłącznie zabawa, ale czasem monotonna i ciężka praca, zwłaszcza przy zwierzętach gospodarskich. Za to duży plus.
Drugi plusik za piękne ilustracje w książce. Jest ich dużo i choć opowiadania są nierówne, jeśli chodzi o zainteresowanie czytelnika, to na pewno przepięknie zilustrowane.


Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł:Troje wspaniałych i skrzat.; Autor: Ewa Mirkowska; Wydawnictwo: Siedmioróg. Oprawa miękka.  116 stron.

czwartek, 11 maja 2017

Klinika dla pluszaków. Pomocnik doktora.


Kolejna "telewizyjna książka" w naszej biblioteczce. Tym razem ulubiona doktor Dośka, lekarz zabawek.
Bardzo dobry pomysł, by trochę rozładować oglądanie bajek w telewizji, nie tracąc przy tym kontaktu z ulubionym bohaterem. :)
Sama opowieść o zagubionym słoniku okazała się do tej pory nieznana, co wzbudziło jeszcze większe zainteresowanie.
Wątek problemu astmy, życia z tą chorobą i ulubionych pluszaków, które towarzyszą małym pacjentom, to dodatkowy element, którego w oglądanej wersji dotąd nie spotkałam.
Ilustracje lekko odbiegają od znanego z ekranu wzoru, ale opowieść nie traci na jakości.
Dialogi, prowadzone przez postacie są identyczne z tymi słuchanymi w bajce, dlatego dziecko czuje, jakby oglądało ją w telewizji.
Opowieść, która bawi i uczy to najlepsze połączenie dla dzieci, do tego mała, bardzo charakterystyczna i sympatyczna bohaterka, to już zestaw doskonały!

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Klinika dla pluszaków. Pomocnik doktora.; Autor: Joanna Fabicka; Wydawnictwo: Muza. Oprawa twarda. 24 strony.

środa, 10 maja 2017

Egzotyczna przygoda. Klub Małych Czytelników.


Kiedy czytamy wyraz "egzotyczna", zazwyczaj mamy skojarzenia z bardzo odległymi miejscami, lasami tropikalnymi, wyspami na morzu. Tutaj, przygoda nazwana egzotyczną, ma miejsce w Stanach Zjednoczonych. Tam również może być egzotycznie, chociaż zapewne większość osób kojarzy ten kraj z wielkimi wieżowcami, szerokimi ulicami czy rozległym Teksasem i muzyką country.
Egzotyczną przygodę nasi bohaterowie przeżywają na Florydzie. Rodzeństwo z Polski Ola i Tomek przylatują na wakacje do swojego wujka Stefana. Mamy wokół słońce, plaże, ocean i można powiedzieć głównego bohatera delfina, bo właściwie o nim najwięcej dowiadujemy się z tej opowieści.
Delfin o imieniu Elwar został schwytany w sieci i wytresowany w delfinarium. Miał służyć jako rozrywka dla turystów, ale ze względu na nagłą niedyspozycję chwilowo odesłano go do instytutu, gdzie zajął się nim między innymi wujek Stefan. Zaczyna się wielka przygoda, poznawanie nowych miejsc i przyjaźń pomiędzy małym chłopcem, a delfinem.
Floryda to jednak nie tylko bezkresny ocean i słoneczne plaże, ale i tajemnicze mokradła, które zamieszkiwane przez węże i krokodyle, bywają bardzo niebezpieczne. Wujek Stefan zabiera dzieci na krótką wycieczkę w te rejony, bo można tam również spotkać przepiękne egzotyczne, kolorowe ptaki. Przygoda z groźnym aligatorem na długo zostanie małym podróżnikom w pamięci.

Dzieci wraz ze swoimi znajomymi spędzają na Florydzie wspaniałe wakacje, nie obywa się bez niebezpiecznych sytuacji, ale na szczęście w pobliżu zawsze jest delfin Elwar, który niejednokrotnie ratuje małych odkrywców z opresji.
W książeczce, oprócz przygód znajdziemy mnóstwo wartościowych informacji o delfinach. Począwszy od systematyki gatunku, nazw, budowy delfinów, ich charakterystycznych cech i niesamowitych możliwości poznawczych, aż do opisów o tym, jak żyją delfiny na wolności, w jaki sposób śpią czy karmią swoje młode. Wszystko podane w przystępny sposób, by każde dziecko zrozumiało i zapamiętało istotne wiadomości.
Do ciekawych przygód, źródła informacji o delfinach, trzeba dodać przepiękne ilustracje, które przenoszą nas na Florydę i pozwalają wczuć w klimat przygody i beztroskich wakacji.

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Egzotyczna przygoda. Klub Małych Czytelników.; Autor: Aleksandra Michałowska; Wydawnictwo: Siedmioróg. Oprawa miękka.  112 stron.